Najzwyklejszy na świecie pies.
Nie jestem stary.
Nie jestem też szczeniakiem.
Mam gdzieś ok roku.
Nawet nie wiem jak mam na imię.
I jestem smutny.
Bardzo smutny.
Jestem zadbany.
Prawie w ogóle nie szczekam. Może za dużo piszczę?
Jeszcze kilka dni temu spałem sobie spokojnie na swoim posłaniu. I nie wiem, co się stało. Mój poprzedni pan zabrał mnie na przejażdżkę samochodem. Cieszyłem się, że hej! Co prawda nie mam ogonka, ale potrafię okazywać radość, naprawdę!
CHCE MI SIĘ PŁAKAĆ...
Co będzie ze mną?
Nie wiem.
Zobaczymy...
Na razie czekam na nowy dom...
P.S.
Piątek 06.02.2015
No, no... Dzisiaj byliśmy wszyscy razem na spacerze. Nowy pan, nowa pani, Misiek, ja i Lucky... Trochę było zamieszania, ale było fajnie! Ganialiśmy się wszyscy w trójkę, podgryzaliśmy się po nogach (trzeba ustalić hierarchię w stadzie, nie?), obsikiwaliśmy po kolei wszystkie krzaki i drzewa. Ganialiśmy jak wariaci! Pani z panem cały czas rozmawiali jak mogą dać mi na imię... Bo mam ok roku i jakoś muszę się nazywać (właściwe nie wiem dlaczego, ale - niech tam będzie).
Pani naglę krzyknęła na Miśka, który złapał mnie za prawą tylną łapę: Misiek!!!
Potem się zamyśliła i jeszcze raz powiedziała: Misiek...
I jeszcze raz: Misiu...
A po chwili dodała: A może Jogi?
Jestem co prawda psem i imię jakiegoś tam misia ze starych kreskówek średni mi leży, ale... Pani się nie odmawia. Szczególnie, że zaczęła się śmiać i mówić coś jakiś ćwiczeniach i wygibasach. Coś też mówiła, że gdybym był suczką to by dopiero było fajnie z imieniem!
Wiecie, co? Ja i suczka? Ja i suczka?
Helo! Jestem pies! Samiec!
Nijak nie mogłem zrozumieć, o co chodzi? No to wołają teraz na mnie cały czas, pan z panią: Jogi! Jogi!
Za chwilę zaczną dodawać: Jogi do nogi!
No dobra - niech się cieszą!
I chciej tu psie zrozumieć ludzi!
No, nie da się!
To do następnego wpisu. Pies... O pardon! Yogi!
Cały czas czekam na nowy dom...
P.S. II
Poniedziałek 09.02.2015
Dziś postanowiłem sprawdzić czy
przypadkiem mogę wejść tam gdzie nie powinienem wchodzić i czy mogą
popatrzyć trochę na to dziwne białe stworzenie, które spokojnie może
spać razem z nowym panem... Zdaję się, że wszystko było ok... Uff... To dobrze... Jeszcze trochę i się jakoś odnajdę :)
Dalej czekam na nowy dom... Jakoś nie widać chętnych...
P.S. III
29.03.2015
Po wielu dniach udało nam się wreszcie znaleźć dom dla Yogiego, co w okolicach wsi nie jest takie proste.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz